Fjaka – zwolnić na godzinkę, dwie i odpocząć od upału…

O dalmatyńskiej fjace napisano już nie jeden wiersz. I nie jeden z nich był prawdziwą odą. Bo rozpoznać fjakę, a nawet dać się ponieść jej rytmowi to jedno, ale wytłumaczyć w kilku słowach, czym jest – o, to zupełnie co innego. Kto jej doświadczył, ale próbuje wyjaśnić, czym jest fjaka, cóż… porywa się z motyką na słońce. Znawcy zgadzają się przynajmniej co do jednego – fjaka to stan umysłu. Wielu myli ją z lenistwem. Ale nie ma ona z nim nic wspólnego. Ani ze zmęczeniem. Fjaka to wypoczynek. Połączmy słońce, morze i popołudniowy upał, a otrzymamy idealne warunki do solidnej fjaki.

A więc, czym właściwie jest fjaka i jak ją (roz)poznać?

Czy fjaka to inna nazwa lenistwa?

Jak już wspomnieliśmy, wielu myli fjakę z lenistwem. Na pierwszy, a nawet na drugi rzut oka granica między nimi jest bardzo cienka. Ale gdy przyjrzeć jej się dokładniej widać, że są czymś odmiennym. Eksperci w dziedzinie fjaki odpowiedzą, że ona jest cudownym stanem umysłu i ciała i pragnieniem wszystkich ludzi na Ziemi, a lenistwo – cóż, to po prostu lenistwo.

Czy fjaki można się nauczyć?

Jeśli w ogóle, to z trudem, bo fjaka jest rzeczą bardzo indywidualną. Inna jest nawet intensywność każdej poszczególnej fjaki. Można ją osiągnąć tylko empirycznie, a więc doznając samemu, choć nie zaszkodzi niewielka pomoc fachowców, gotowych w każdej chwili wesprzeć przydatną wskazówką. Jej zaciekli przeciwnicy powiedzieliby zapewne, że nie sposób nauczyć się czegoś, czego nie ma. Może i nie da się jej nauczyć, ale na pewno można ją uchwycić i chociaż raz jej doznać.

Czy fjaka jest synonimem zmęczenia?

To raczej chwilowe spowolnienie, niż zmęczenie. Gdy ogarnia Cię fjaka, zwalniasz czy, jak powiedzieliby może kierowcy: przed sobą masz prostą drogę, której koniec rozpływa się w lekkiej mgiełce, a ty wrzucasz na luz i czekasz, aż samochód sam stanie. Po prostu poddajesz się przyjemnemu znużeniu, a w głowie tylko miła mantra: spokojnie, powolutku, mamy czas… Bo kogo chociaż raz opanuje fjaka, ten będzie potrafił docenić wolniejsze tempo życia.

Czy fjaka ma swoje naukowe uzasadnienie?

W pewnym sensie fjaka jest Dalmatyńczyków sposobem na przetrwanie. Jak można łatwo zauważyć, nie ma jej na obszarach o chłodniejszym klimacie. Siesta w Hiszpanii, pisolino we Włoszech… – fjaka i jej siostrzane zjawiska są częste właśnie w krajach śródziemnomorskich, gdzie letnie temperatury nierzadko dochodzą do 40°C.

Jeżeli więc chcesz naprawdę odpocząć, przyjedź do Dalmacji, bo dopiero poddając się czarowi fjaki zrozumiesz, czym jest prawdziwy wypoczynek. A więc jeszcze raz: spokojnie, powolutku, mamy czas…